Bractwo Kurkowe w Krobi

W 1923 r. powstało w Krobi Bractwo Kurkowe. Henryk Kamiński w swoich wspomnieniach wydanych pod tytułem „Krobskie Wspominki czyli ‚Dyć tak kniedy w Krobi bywało'” opisał ciekawe historie z tym związane.

 

W okresie międzywojennym powstało Bractwo Kurkowe. Członkami bractwa była zamożna część krobskiej społeczności. Hasło bractwa to: „Ćwicz oko i dłonie w ojczyzny obronie”. W roku 1930, dla wyłącznego użytku Bractwa Kurkowego, wybudowano strzelnicę, która istnieje do dzisiaj. W 1935 roku dobudowano drugą strzelnicę, dla organizacji „Strzelec”, która miała charakter półwojskowy.

Bractwo Kurkowe Krobia 1926 r.

Bractwo Kurkowe wykazywało szczególną aktywność w okresie Zielonych Świat. W tym czasie odbywała się batalia, która w konsekwencji miała wyłonić nowego króla Bractwa Kurkowego. Członkowie bractwa to ludzie dobrze sytuowani, mogli więc zafundować sobie udział orkiestry wojskowej z Leszna, która przez cały tydzień umilała im koncertami uczestnictwo w zawodach. Inaugurację zmagań strzeleckich poprzedzało nabożeństwo w kościele, w czasie którego poświęcone zostały tarcza królewska oraz dwie tarcze rycerskie. Wspaniały przemarsz ulicami miasta prezentował się imponująco. Wszyscy członkowie bractwa ubrani byli w czarne spodnie i ciemnozielone marynarki, a na głowach mieli ciemnozielone kapelusze z nieodzownym czaplim piórem. Niektórzy mieli piersi ozdobione licznymi medalami, które zdobyli we wcześniejszych latach. Ambicją każdego było posiadanie jak największej ilości medali, jednak najcenniejszym trofeum był tytuł króla kurkowego. Na szyi króla kurkowego wisiał łańcuch z pięknym, dużym medalem królewskim. Były medale dla rycerzy, dla asystentów króla, były medale za oddanie największej liczby strzałów do tarczy królewskiej. Były medale za strzelanie z broni małokalibrowej. Były również medale zachęty, czyli uczestnictwa, których przyznanie stanowiło bodziec do wytrwałego treningu. Strzelnica rozbrzmiewała salwami, a w „pańskim sadzie” dla licznej gawiedzi pięknie przygrywała wojskowa orkiestra 17 Pułku Ułanów z Leszna, w czasie koncertu między stolikami krążyli kelnerzy, którzy roznosili napoje chłodzące i nie tylko.

Bractwo Kurkowe Krobia 1926 r.

Pierwszym królem kurkowym został pan Józef Polcyn, właściciel dużego warsztatu ślusarskiego. Pan Polcyn posiadał nieprzeciętną intuicję, bowiem jego małżonka w ostatnim dniu zmagań strzeleckich zaczęła robić przygotowania dla gości. Zapachy smakołyków docierały do „pańskiego sadu”. Był to znak, że z tej strony przyjdzie orkiestra wyprowadzająca nowego króla kurkowego. I tak się stało. Pierwszym królem kurkowym w Krobi został Józef Polcyn; cieszyli się domownicy i cała ulica Kobylińska. Rokrocznie odbywały się zawody strzeleckie o miano najlepszego Strzelca; corocznie ciekawscy z niecierpliwością czekali na wiadomość, kto będzie przez cały rok łaskawie nam panującym królem kurkowym. Głównym reżyserem batalii strzeleckiej był pan Edmund Poprawa. W jego rękach spoczywał los przyszłego króla. Pan Poprawa, jako mistrz ceremonii, każdorazowo po oddanym strzale, specjalnym wskaźnikiem, zrozumiałym tylko dla członków Bractwa Kurkowego. My, młodzi ciekawscy, z czasem nauczyliśmy się odczytywania wskaźnika pana Poprawy. Pan Poprawa miał jednak szczególny wskaźnik i nikomu nie pokazywał. Ryczeliśmy z radości, kiedy przez telefon zainstalowany na strzelnicy dowiedzieliśmy się, że będzie strzelał właściciel młyna, pan Adam Kulczyński. Dnia tego wieść gminna niosła, że największą szansę na zdobycie tytułu króla kurkowego ma pan Kulczyński, gdyż wiatr z tej strony niesie przyjemne zapachy. No i tak się stało. Pan Adam strzela, w międzyczasie Poprawa uruchamia wiertarkę z odpowiednim kalibrem wiertła i celuje na tarczy w samo serce jelenia. Poprawa sygnalizuje „foltrefer” pana Adama. Na ten sygnał schodzi ze stanowiska cała komisja i stwierdza autentyczność trafienia w dziesiątkę. Nam, wszędobylskim szkrabom, wydaje się dziwne, dlaczego w podmuchu strzału nie rozsypały się trociny, tylko są zgromadzone w jednym miejscu. Panie Poprawa – popraw się następnym razem.