Wiatrak za 600 złotych. Co dokładnie sprzedano w Krobi

28 lipca 1774 roku przed urzędem wójtowskim w Krobi sprzedano wiatrak za 600 złotych polskich. Akt nie kończył się na cenie. Kancelaria spisała również jego wyposażenie: cztery oskardy, trzy pytle, sito, żelazny drąg, kamień górny i dolny, wrzeciono oraz dalsze części mechanizmu.

Dzięki tej liście zaginiony wiatrak można dziś zobaczyć nie jako sylwetkę na horyzoncie, lecz jako pracujący warsztat, który zmienił właściciela razem z narzędziami.

Kancelaria rozbiera wiatrak na części

Akt zapisano jako Resignatio, czyli formalne przeniesienie własności. Wraz z drewnianą konstrukcją przechodziło na nowego właściciela wyposażenie potrzebne do pracy.

W dokumencie pojawiają się między innymi cztery oskardy, trzy pytle, sito, żelazny drąg, dwa kamienie i wrzeciono. Oskardy służyły do obróbki kamieni, a pytle do przesiewania; część pozostałych dawnych nazw jest trudniejsza do pewnego przełożenia na dzisiejszą terminologię techniczną.

Sporządzający akt nie tworzył instrukcji budowy młyna, lecz wyliczał składniki transakcji, aby zapisać, co dokładnie przechodzi na kupującego razem z prawem własności. Dzięki tej urzędowej drobiazgowości po ponad dwóch stuleciach wiemy więcej o wyposażeniu warsztatu niż o wyglądzie samego budynku.

„Doktor Krobski” kupuje warsztat

Nabywcę zapisano jako „Doktor Krobski” Jerzy. Jego nazwisko jest w akcie słabo czytelne. Dokument wymienia również Mariannę oraz sukcesorów.

Określenie „Doktor” nie jest nazwą zawodu młynarskiego, a sam akt nie mówi, kto codziennie obsługiwał urządzenie. Wiatrak został jednak zapisany jako własność człowieka określonego innym zawodem oraz jako część majątku, który mógł przejść dalej wraz z prawami właściciela.

W jednej transakcji spotkały się więc urządzenie produkcyjne, pieniądze i dziedziczenie, ponieważ dokument ujmował wiatrak zarówno jako rzecz służącą do pracy, jak i składnik rodzinnego majątku. Kancelaria nie opisywała dnia pracy młynarza, ale przez szczegółową listę wyposażenia zapisała, że kupowano warsztat z narzędziami, a nie samą pustą konstrukcję.

Sześćset złotych bez współczesnego przelicznika

Cena 600 złotych polskich natychmiast prowokuje pytanie o wartość tej sumy. Obecny materiał nie daje jednego przelicznika na dzisiejsze pieniądze.

W tej samej księdze znajduje się urzędowa wycena domu Wojciecha Bednarowicza na przedmieściu kobylinskim na 1200 złotych. To punkt odniesienia, ale nie pozwala porównać obu kwot jak dwóch współczesnych cen ofertowych: jedna dotyczy domu, druga wyposażonego wiatraka, a dodatkowo mamy do czynienia z innym rodzajem zapisu wartości.

Z samego aktu wynika pewniej coś innego: przedmiotem transakcji był kompletny majątek produkcyjny, którego elementy kancelaria uznała za warte osobnego wyszczególnienia. Cena mówi więc o całym zespole rzeczy przechodzących na nowego właściciela, a nie o samym drewnie, skrzydłach czy kamieniach rozpatrywanych oddzielnie.

Młyn łączył miasto z gospodarstwem

Obecny artykuł nie podaje liczby klientów ani ilości zboża przerabianego przez ten konkretny wiatrak. Sam charakter urządzenia wskazuje jednak funkcję zapisaną już w jego wyposażeniu: zboże trafiało do przemiału, a działający warsztat miał przynosić właścicielowi dochód.

W tej historii nie ma potrzeby odtwarzać kolejki wozów ani dnia pracy młynarza, bo dokument takich scen nie opisuje. Wystarczy cena i lista narzędzi, aby wiatrak przestał być dekoracją krajobrazu i stał się majątkiem, który miał pracować.

Po wiatraku została lista

Źródła z wcześniejszych dziesięcioleci wspominają pusty wiatrak dworski z 1664 roku oraz młynek koński z 1739 roku. Nie ma podstaw, by utożsamiać je z obiektem sprzedanym w 1774 roku.

Wspólna jest jedynie funkcja związana z przemiałem, dlatego wcześniejsze wzmianki nie tworzą pewnej genealogii jednego młyna. Akt z 1774 roku wyróżnia się na ich tle szczegółowością, ponieważ zamiast ogólnej informacji o urządzeniu pozostawia spis narzędzi i części wchodzących w skład sprzedawanego warsztatu.

Dokument nie podaje pewnej lokalizacji tego konkretnego wiatraka ani jego dalszego losu, więc nie da się dziś przywiązać transakcji do konkretnego punktu na mapie. Zachował jednak moment sprzedaży, cenę, określenie nabywcy, Mariannę i sukcesorów oraz zestaw rzeczy przejmowanych razem z wiatrakiem.

Najbardziej namacalnym śladem pozostaje kancelaryjna lista: oskardy, pytle, sito, drąg, kamienie i wrzeciono. To ona pozwala zobaczyć w transakcji z 1774 roku zakup wyposażonego warsztatu, a nie tylko zmianę właściciela budynku.

Skąd to wiemy?

  • Archiwum Państwowe w Poznaniu, Akta miasta Krobia, sygn. 53/4312/0/-/I/12, księga wójtowska, skany 174–175 – akt z 28 lipca 1774 r.; Resignatio wiatraka za 600 złotych polskich wraz ze spisem wyposażenia.
  • Ta sama księga, skan 009, Tassa Domu, 1758 – domostwo Wojciecha Bednarowicza na przedmieściu kobylinskim oszacowano na 1200 złotych; porównanie służy wyłącznie orientacji, bo są to różne rodzaje nieruchomości.
  • Rewizje i inwentarze dóbr krobskich z 1664 i 1739 r. – poświadczają odpowiednio pusty wiatrak dworski oraz młynek koński; nie ma podstaw, by łączyć je w jeden ciąg własnościowy z wiatrakiem sprzedanym w 1774 r.

Zobacz także