„Miasteczko upada gdy mu intrata ginie”

W 1721 roku Józef Bogusz stanął po stronie majątku należącego do miasta. W księdze zapisano, że działał w imieniu Pospolstwa wszystkiego Miasteczka Krobi. W jego proteście znalazło się zdanie, które po trzech stuleciach nadal brzmi zaskakująco współcześnie: „Miasteczko upada gdy mu intrata ginie”.

Intrata oznaczała dochód. Spór dotyczył więc nie tylko tego, co miasto posiadało, ale także pieniędzy, które wspólne dobro mogło przynosić w następnych latach.

Józef Bogusz protestuje

Bogusz nie występował wyłącznie jako prywatny mieszkaniec. Zapis przypisuje mu reprezentowanie Pospolstwa wszystkiego Miasteczka Krobi, a przedmiot sporu należał do miejskiego majątku.

Z tekstu protestu wynika rozróżnienie między czasowym zabezpieczeniem wierzyciela a trwałym wyprowadzeniem dobra ze wspólnej własności. Wierzyciel mógł przez pewien czas korzystać z miejskiego dobra i czerpać z niego dochód, a takie rozwiązanie miało pozwolić zaspokoić roszczenie bez ostatecznego pozbawienia miasta własności. Problem zaczynał się wtedy, gdy czasowe zabezpieczenie miało zamienić się w trwałą sprzedaż.

Bogusz i ludzie, których reprezentował, bronili więc nie samej rzeczy jako symbolu. Bronili przyszłej intraty — dochodu, który miasto mogło stracić razem z majątkiem. W ich argumentacji jednorazowe rozwiązanie bieżącego problemu nie mogło prowadzić do utraty źródła pieniędzy potrzebnego także później.

W tym miejscu pada zdanie: „Miasteczko upada gdy mu intrata ginie”.

Dochód trafia później do rachunku

Ćwierć wieku później słowo intrata można już zestawić z liczbami zapisanymi przez miejską kancelarię.

W księdze zachował się rachunek burmistrza Kazimierza Malczewskiego z połowy lat czterdziestych XVIII wieku. Strona zatytułowana Percepta wszystkich z tych Regestrów podaje sumę 3102 złotych i 6 groszy.

Nie jest to pełny budżet miasta, a obecny materiał nie pozwala odtworzyć całej struktury wydatków i zaległości. Siedem zapisanych pozycji dochodowych sumuje się jednak do podanej kwoty.

W proteście Bogusza dochód był argumentem politycznym i gospodarczym. W rachunku burmistrza ten sam świat pojawia się już jako kolumny wpływów, w których każda pozycja musiała zostać zapisana i zsumowana. Zestawienie nie odpowiada na pytanie, jak zakończył się spór z 1721 roku, ale potwierdza, że miejska intrata nie była abstrakcyjnym pojęciem użytym tylko w jednym proteście.

Nawet stary ratusz miał wartość

Rok po proteście Bogusza władze musiały zdecydować, co zrobić ze starym ratuszem znajdującym się w „wielkiej ruinie”. Ludzie zabierali z niego drewno, a miasto zgodziło się, by Walenty Trąbczyński rozebrał pozostałości i wykorzystał materiał do odbudowy własnego spalonego domu.

Za drewno zapłacił 30 florenów.

Ten przypadek nie jest dalszym ciągiem sporu Bogusza, ale należy do tego samego świata miejskiego gospodarowania. Budynek będący siedzibą władz pozostawał zarazem majątkiem, którego materiał można było wycenić i sprzedać, gdy sam obiekt przestał spełniać swoją funkcję.

Kilka lat później działał już nowy drewniany ratusz, w którym obradowano, sądzono, prowadzono sprawy cechowe i handlowano. Zestawienie protestu, rachunku i losu starego ratusza pokazuje różne sytuacje, w których miejskie dobra oraz dochody wymagały konkretnych decyzji finansowych.

Argument, który przetrwał lepiej niż finał

Źródło zachowało argumentację Bogusza znacznie lepiej niż zakończenie samego sporu. Pełnego finału sprawy z 1721 roku obecny materiał nie podaje.

Zachowane zdanie pozwala jednak uchwycić sposób myślenia o wspólnym majątku. Czasowe obciążenie dobra i jego trwała utrata nie były traktowane jako to samo, ponieważ wraz z majątkiem można było stracić również przyszły dochód, a więc część możliwości działania wspólnoty w kolejnych latach.

W rachunku z późniejszych lat dochód miasta ma już konkretną wartość liczbową. W 1721 roku Józef Bogusz ujął ten sam problem w jednym zdaniu: „Miasteczko upada gdy mu intrata ginie”.

Skąd to wiemy?

  • Archiwum Państwowe w Poznaniu, Akta miasta Krobia, księga I/6, skany 248–249 – protest Józefa Bogusza działającego w imieniu Pospolstwa wszystkiego Miasteczka Krobi oraz zdanie „Miasteczko upada gdy mu intrata ginie”.
  • Archiwum Państwowe w Poznaniu, Akta miasta Krobia, I/6, skany 548–550 – późniejsze zestawienie dochodów miejskich.
  • Piotr Kmiecik, Justyna Kleszcz, Edward Syty, „The 18th-Century Wooden Town Hall in Krobia: Insights from Newly Discovered Documents”, International Journal of Conservation Science 16(4), 2025 – materiały dotyczące starego i nowego ratusza.

Zobacz także

  • Wiatrak za 600 złotych. Co dokładnie sprzedano w Krobi — o dużej transakcji i wyposażeniu osiemnastowiecznego warsztatu.
  • Zniewaga przy mięsnych jatkach. Krobia, 1767 — krótki zapis prowadzi do handlowej części dawnego ratusza.
  • Tempore pestis. Dwa słowa o zarazie w Krobi — o testamencie, przy którym kancelaria zapisała pamięć zarazy z lat 1709–1710.