Dlaczego właśnie tutaj wiejska kultura stała się znakiem prestiżu i tożsamości?
Na mapie Wielkopolski Biskupizna jest niewielka. Kilkanaście miejscowości skupionych wokół Krobi nie tworzyło odrębnego państwa, nie oddzielała ich od sąsiadów wielka rzeka ani pasmo górskie. Mieszkańcy mówili gwarą należącą do szerszego południowowielkopolskiego obszaru językowego, grali na instrumentach znanych również poza Biskupizną, obchodzili święta i urządzali wesela mające liczne odpowiedniki w innych częściach Wielkopolski.
A jednak właśnie tutaj powstała jedna z najbardziej wyrazistych lokalnych kultur regionu: z charakterystycznym strojem, muzyką dudziarską, tańcami, obrzędowością, gwarą, poczuciem odrębności i – co może najważniejsze – niezwykłą zdolnością przekazywania tych elementów następnym pokoleniom.
Dlaczego?
Najprostsza odpowiedź brzmi kusząco: Biskupianie byli chłopami biskupimi, mieli się lepiej od poddanych w dobrach szlacheckich, a później korzystnie ich uwłaszczono. Zamożni gospodarze mogli więc pozwolić sobie na bogate stroje, huczne wesela i muzykę. Z czasem z tego dobrobytu miała wyrosnąć Biskupizna.
Problem w tym, że źródła nie pozwalają opowiedzieć tej historii aż tak prosto.
Znacznie bardziej prawdopodobny jest mechanizm złożony: wielowiekowa wspólnota administracyjna i gospodarcza stworzyła gęstą przestrzeń kontaktów; XIX-wieczna regulacja ustabilizowała część silnych gospodarstw; majątek i pozycja gospodarza znalazły wyraz w stroju i obrzędzie; pobliska Krobia dostarczała rynku, rzemiosła i kontaktu ze światem; a w XIX i XX wieku istniejąca już odrębność została nazwana, opisana, utrwalona i wreszcie świadomie przekształcona w dziedzictwo.
To nie historia jednego „momentu narodzin”. To raczej historia kilku warstw nakładających się na siebie przez stulecia.
Najpierw słowo: biskupizna to nie zawsze Biskupizna
Już sama nazwa może łatwo wprowadzić w błąd.
Trzeba bowiem odróżnić biskupiznę jako dawny rzeczownik pospolity od Biskupizny jako nazwy konkretnego mikroregionu wokół Krobi.
Słowo jest znacznie starsze niż znane nam dzisiaj znaczenie regionalne. Najstarsze pewne jego poświadczenie odnalezione dotąd w źródłach pochodzi z 1540 roku. W dziele Jana Tucholczyka przy łacińskim terminie cathedraticum pojawia się polska glosa „Biskupizna”. Nie chodzi jednak ani o Krobę, ani o mieszkańców jej okolic. Jest to termin ze świata prawa i administracji kościelnej. Podobne znaczenie zachowało się jeszcze znacznie później: Samuel Bogumił Linde w 1807 roku objaśniał „biskupiznę” między innymi jako dobra lub dochody biskupie.[1]
Zatem znalezienie słowa „biskupizna” w XVI- czy XVII-wiecznym tekście nie dowodzi istnienia wówczas Biskupizny krobskiej jako wspólnoty regionalnej.
Prawdziwy przełom następuje dopiero w XIX wieku. 5 stycznia 1839 roku Edmund Bojanowski, opisując gostyńskie okolice, pisał w „Przyjacielu Ludu” o „kmieciach z krobskiej biskupizny”. Co więcej, wyróżniał ich wygląd, postawę i dostatek. Jest to najstarsze obecnie pewne drukowane użycie, w którym słowo zostało jednoznacznie związane z konkretną ludnością okolic Krobi.[2] W rękopisach Bojanowskiego spotykamy również formę „krobska Biskupizna”, a w „Majówce” także określenie „biskupianami”. Dokładnego czasu powstania tego ostatniego tekstu nie udało się jednak dotąd ustalić, dlatego nie należy przypisywać mu sztucznie konkretnej daty.
Jeszcze wyraźniejszy etap widzimy u Oskara Kolberga. W 1876 roku nad opisem miejscowego stroju umieścił nagłówek: „Potarzyca. Posądowo. Sulkowice (i Biskupizna)”. To najstarsze obecnie bezsporne drukowane użycie nazwy w jednoznacznie kulturowym i etnograficznym kontekście.[3] W 1926 roku „Ziemia Gostyńska” mogła już bez dodatkowych objaśnień pisać o dziewczynie ubranej w „strój Biskupizny krobskiej”.[4]
W uproszczeniu można więc mówić o ewolucji:
biskupizna jako termin związany z biskupem i jego dobrami → krobska biskupizna jako nazwa konkretnej przestrzeni i jej ludności → Biskupizna jako nazwa mikroregionu kulturowego.
Nie był to zapewne proces nagły. Nie należy również przeceniać wielkiej lub małej litery w dawnych tekstach – dziewiętnastowieczna pisownia nie była pod tym względem konsekwentna. Najważniejszy jest kontekst, w którym stare słowo zaczyna oznaczać nie dobra biskupie w ogóle, lecz określoną grupę ludzi i przestrzeń wokół Krobi.
To rozróżnienie jest istotne również dlatego, że pozwala uniknąć pokusy cofania współczesnej Biskupizny w niezmienionej postaci do XVI wieku.
Nie było jednego „złotego wieku chłopów biskupich”
Korzeni wspólnoty trzeba jednak szukać znacznie wcześniej niż pierwszych dziewiętnastowiecznych zapisów nazwy.
Przez stulecia Krobia i otaczające ją wsie należały do rozległych dóbr biskupów poznańskich. Inwentarz z 1564 roku opisuje już Clavis Crobensis – klucz krobski – jako wyraźną jednostkę gospodarczą.[5] Późniejsze rewizje z XVII i XVIII wieku pokazują, że Krobia i wsie jej zaplecza funkcjonowały we wspólnym systemie administracji, folwarków, powinności, dzierżaw, czynszów, robocizn i lokalnych zależności.[6]
Nie oznacza to jednak, że wszyscy mieszkańcy dóbr biskupich stanowili uprzywilejowaną warstwę „wolnych i bogatych chłopów”.
Źródła pokazują obraz znacznie bardziej skomplikowany. Obciążenia zmieniały się w czasie i różniły między miejscowościami. Czynszowanie nie zawsze oznaczało likwidację robocizny, a rozwój gospodarki folwarcznej potrafił zwiększać wymagania wobec poddanych. Wojny, epidemie i pożary powodowały okresy głębokiego kryzysu. W 1664 roku źródła wskazują na poważne problemy produkcyjne w Starej Krobi; na początku XVIII wieku region dotknęła epidemia; w kolejnych dekadach obserwujemy odbudowę, ale również dalsze ciężary.[6]
Dlatego zdanie: „Biskupianie byli zamożni, bo byli chłopami biskupimi” należy traktować jako późniejszą interpretację wymagającą dowodu, a nie jako punkt wyjścia.
Znaczenie wielowiekowego klucza mogło być inne i subtelniejsze. Przez wiele pokoleń te same miejscowości pozostawały częścią wspólnego pola administracyjnego, gospodarczego i komunikacyjnego. Ludzie spotykali się na targach, w kościołach, przy wykonywaniu powinności, w kontaktach z urzędnikami, rzemieślnikami i dzierżawcami. Krobia pozostawała centrum tego systemu.
To mogło tworzyć coś, czego nie da się wpisać do jednej tabeli podatkowej: trwałą sieć kontaktów między miastem i otaczającymi je wsiami.
Biskup odchodzi, ale lokalna przestrzeń nie znika
Kolejną pułapką jest rok 1793.
Po II rozbiorze Wielkopolska znalazła się pod panowaniem pruskim, ale nie oznacza to, że w jednym dniu „skonfiskowano klucz krobski”, zerwano wszystkie dawne związki i zbudowano nowy porządek.
Przejmowanie dóbr kościelnych przez państwo pruskie było procesem prawnym i administracyjnym rozwijanym szczególnie od 1796 roku. Dawne dobra biskupie zostały przekształcone w domenę państwową, ale zachowano wiele elementów istniejącej struktury gospodarczej. W dokumentach widać nawet ciągłość dzierżawców i aparatu gospodarczego po zmianie właściciela.[7]
To ważne.
Jeżeli późniejsza Biskupizna rzeczywiście wyrastała częściowo ze wspólnej przeszłości dóbr biskupich, zmiana właściciela nie musiała jej niszczyć. Dawna przestrzeń została raczej przedefiniowana niż wymazana.
I właśnie w tej przekształconej przestrzeni nastąpiła w pierwszej połowie XIX wieku regulacja stosunków własnościowych między państwem a chłopami.
Czy Biskupiznę stworzyło uwłaszczenie?
To najbardziej kusząca hipoteza – i właśnie dlatego wymagała najostrzejszego sprawdzenia.
Porównanie recesów regulacyjnych dawnych wsi domeny krobskiej z sąsiednimi dobrami prywatnymi nie potwierdza prostej opowieści, według której państwowe wsie Biskupizny zostały uwłaszczone wcześniej niż sąsiedzi.
Prywatne Sarbinowo osiągnęło formalny etap wykonania regulacji już w 1826 roku. W prywatnych Pudliszkach postępowanie rozpoczęło się w 1824 roku, a reces regulacyjny wykonano w 1829. Tymczasem w dawnych wsiach domeny krobskiej odpowiednie formalne finalizacje przypadały między innymi na 1833–1834, a w Rębowie dopiero na 1838 rok.[8]
Nie można więc powiedzieć:
„Biskupizna stała się wyjątkowa, bo została uwłaszczona wcześniej od sąsiadów”.
Źródła tego nie potwierdzają.
Ale to nie znaczy, że reforma była bez znaczenia.
Porównanie odpowiadających sobie klas gospodarstw wskazuje, że w części dawnych wsi domenalnych chłopi otrzymywali stosunkowo duże nadziały. Zjawisko jest szczególnie wyraźne w niektórych kategoriach ćwierćrolnych, słabsze i bardziej nakładające się wśród półrolników. Nie wolno jednak automatycznie zamieniać dużego areału w „bogactwo”: istotne były także jakość ziemi, renty, pozostałe ciężary oraz struktura gospodarstwa.[8]
Dobrze pokazuje to Domachowo. Główne postępowanie rozpoczęto tam w 1826 roku, reces wykonano formalnie 9 grudnia 1833 roku, a zatwierdzono 4 kwietnia 1834 roku.[9] Reforma porządkowała własność i zakres poszczególnych gospodarstw, ale nie zamieniała całej wsi w jednolitą grupę bogatych rolników. Obok większych gospodarzy istnieli ludzie posiadający mniej ziemi, komornicy, służba i inne grupy społeczne.
Dlatego najbezpieczniej odwrócić pierwotne pytanie.
Uwłaszczenie nie stworzyło Biskupizny. Mogło natomiast pomóc ustabilizować strukturę społeczną, w której część silnych gospodarstw była w stanie przez kolejne pokolenia podtrzymywać kosztowne i prestiżowe formy lokalnej kultury.
To różnica zasadnicza.
Gospodarstwo było czymś więcej niż jednostką produkcji
W społeczności wiejskiej XIX i początku XX wieku gospodarstwo nie oznaczało wyłącznie liczby mórg ziemi.
Było źródłem pozycji społecznej.
Decydowało o możliwościach małżeńskich, posagu, liczbie służby, sposobie organizowania wesela, jakości odzieży i tym, jak rodzina prezentowała się wobec sąsiadów.
Jan z Domachowa Bzdęga opisywał małżeństwa i śrendziny jako sytuacje, w których status gospodarstw miał realne znaczenie. W jego opisie zamożność mogła wpływać nawet na dzień ślubu, a więc pośrednio na długość i koszt wesela.[10]
Adam Glapa, badając strój Biskupizny, zauważał natomiast, że różnice majątkowe ujawniały się niekoniecznie przez zupełnie inny typ ubioru, lecz poprzez liczbę elementów, jakość tkanin i możliwość posiadania wielu wariantów stroju. Zamożna panna na wydaniu mogła mieć nawet kilkanaście odświętnych zapasek. Biedniejszego mieszkańca mogło natomiast nie być stać na pełny, kosztowny strój regionalny.[10]
To podpowiada bardzo interesujący mechanizm.
Być może bogaty strój, rozbudowane wesele czy obecność muzykantów nie były wyłącznie „folklorem”. Mogły być również językiem lokalnego prestiżu.
Jeżeli określony sposób ubierania się, tańczenia i urządzania wesela oznaczał jednocześnie: „należę do tej wspólnoty” oraz „moja rodzina zajmuje w niej określoną pozycję”, motywacja do przekazywania tych form następnemu pokoleniu była znacznie większa.
Nie dlatego, że każdy Biskupianin był bogaty.
Właśnie przeciwnie: różnice społeczne nadawały kulturze dodatkowe znaczenie.
Jest jeszcze jeden problem: Biskupiznę zauważono bardzo wcześnie
Chronologia jest dla hipotezy uwłaszczeniowej szczególnie niewygodna.
W Domachowie zasadniczy reces zatwierdzono w 1834 roku. Tymczasem już pięć lat później Bojanowski mógł napisać publicznie o „kmieciach z krobskiej biskupizny”, traktując ich jako grupę wystarczająco charakterystyczną, by zwrócić uwagę czytelnika.[2]
Pięć lat to za mało, aby reforma rolna stworzyła od podstaw wyrazisty strój, obyczaje, poczucie wspólnoty i zewnętrzną rozpoznawalność.
Najbardziej logiczny wniosek brzmi zatem:
to, co Bojanowski zobaczył w 1839 roku, musiało mieć starsze korzenie.
Reforma mogła wpłynąć na dalszy rozwój i trwałość tej odrębności. Nie mogła jednak być jej jedynym początkiem.
Krobia – miasto w środku wiejskiego mikroregionu
W opowieści o Biskupiźnie łatwo skupić się wyłącznie na wsiach. Tymczasem bez Krobi trudno wyjaśnić, jak cały system działał.
Krobia była rynkiem, miejscem jarmarków, siedzibą administracji i parafii, a przede wszystkim lokalnym ośrodkiem rzemiosła.
Szczególnie dobrze widać to na przykładzie stroju.
Adam Glapa wprost łączył przemiany ubioru ludności okolicznej z oddziaływaniem małomiasteczkowych warsztatów Krobi i Gostynia. W Krobi działało zorganizowane rzemiosło krawieckie; zachowany w Archiwum Państwowym w Poznaniu zespół akt cechu krawców obejmuje 23 jednostki z lat 1696–1940. W XX wieku część wyspecjalizowanych elementów stroju nadal wykonywali zawodowi krawcy w Krobi i okolicznych wsiach.[11]
Nie oznacza to oczywiście, że „cech krawców wymyślił strój biskupiański”.
Strój rozwijał się pod wpływem wielu czynników: dostępności materiałów, mody miejskiej i szlacheckiej, lokalnych preferencji, statusu ekonomicznego, handlu, pracy kobiet w gospodarstwach i profesjonalnych rzemieślników.
Krobia była jednak czymś więcej niż sąsiadem wsi.
Była węzłem, przez który lokalna społeczność mogła jednocześnie pozostawać sobą i czerpać ze świata zewnętrznego.
To podważa wyobrażenie Biskupizny jako odizolowanej „wyspy folkloru”. Jej kultura mogła być trwała właśnie dlatego, że nie była zamknięta.
Nie wszystko, co biskupiańskie, było unikatowe
To kolejna ważna korekta.
Dudy nie były instrumentem występującym wyłącznie na Biskupiźnie. Jadwiga Pietruszyńska w 1936 roku opisywała szerszy „typ gostyński”, którego zasięg wykraczał poza sam mikroregion. Dudziarzy notowano zarówno w Domachowie, Starej Krobi, Sułkowicach czy Posadowie, jak i w innych miejscowościach południowej Wielkopolski.[12]
Podobnie wygląda sprawa tańców. Wiwat czy przodek były ważnymi elementami miejscowego repertuaru, ale obok nich w źródłach występują również oberek, krakowiak czy przyśpiewki.[12]
Także gwara nie tworzyła językowej wyspy odciętej od okolicy. Można ją raczej rozumieć jako lokalną konfigurację cech południowowielkopolskich, wzbogaconą o własne słownictwo, nazwy i formy szczególnie silnie związane z lokalną identyfikacją.
Nie wszystkie zwyczaje rodzinne były wyjątkowe. Sam Bzdęga przy opisie chrzcin zwracał uwagę na podobieństwo do praktyk znanych szerzej. Podkoziołek również występował w innych częściach Wielkopolski.[13]
Być może więc szukamy wyjątkowości w niewłaściwym miejscu.
Nie chodzi o to, że Biskupianie posiadali instrument, taniec, słowo czy element stroju, którego nie znał nikt poza nimi.
Wyjątkowa mogła być konfiguracja:
strój + muzyka + określone warianty tańca + obrzęd + sieć rodzin + status gospodarza + pamięć lokalna + małe centrum miejskie + późniejsza wyjątkowo silna dokumentacja.
To właśnie zestaw mógł stać się niepowtarzalny.
Granica dóbr nie była granicą kultury
Równie ważne jest to, że obszaru Biskupizny nie można po prostu odrysować z mapy dawnych dóbr biskupich.
W XX-wiecznych opisach widać, że granica historycznej własności i granica żywej kultury nie pokrywały się idealnie. Jan Bzdęga sam różnicował miejscowości pod względem ich związku z dawnym kluczem oraz zasięgiem obserwowanych zwyczajów.[14]
Dobrym przypadkiem kontrolnym jest Wymysłowo. Sama lokalizacja w przestrzeni uznawanej później za Biskupiznę nie powodowała automatycznie przejęcia kultury przez wszystkich mieszkańców. Bzdęga zwracał uwagę, że nowsi osadnicy nie zachowywali miejscowych zwyczajów w takim stopniu jak dawna ludność.[14]
To bardzo ważna wskazówka.
Kultura nie była własnością ziemi. Była własnością sieci ludzi.
I tu pojawia się kolejna hipoteza, której dotąd nie udało się wystarczająco sprawdzić.
Czy Biskupiznę utrzymywała również gęsta sieć rodzin?
Jeżeli gospodarstwa pozostawały w rodzinach przez pokolenia, a dzieci gospodarzy często zawierały małżeństwa w obrębie tych samych lub sąsiednich wsi, powstawał mechanizm bardzo skutecznego przekazywania wzorców.
Strój, muzyka, repertuar weselny czy lokalne słownictwo nie byłyby w takim układzie przekazywane anonimowej „społeczności”, lecz konkretnym córkom, synom, zięciom, synowym i wnukom.
To mogłoby tłumaczyć, dlaczego wspólna kultura była tak trwała.
Na razie jednak pozostaje to hipotezą.
Dostępny korpus XIX-wieczny obejmuje aż 5414 indeksowanych małżeństw katolickich: 4128 z parafii Krobia oraz 1286 z Domachowa.[15] Sama liczba rekordów nie mówi jednak jeszcze niczego o endogamii. Trzeba dla tysięcy par ustalić miejscowości pochodzenia małżonków, oddzielić zwykły efekt odległości i wspólnej parafii od rzeczywistej preferencji małżeństw wewnątrz mikroregionu, a następnie porównać wynik z miejscowościami kontrolnymi.
Dopiero takie badanie pozwoli odpowiedzieć, czy za trwałością Biskupizny rzeczywiście stał ponadprzeciętnie zamknięty lokalny rynek małżeński.
Jeżeli tak – byłby to bardzo mocny brakujący element całego modelu.
Jeżeli nie – hipotezę trzeba będzie odrzucić.
Regionaliści nie stworzyli Biskupizny
W XX wieku wydarzyło się jednak coś niezwykle ważnego.
Miejscowa kultura zaczęła być nie tylko praktykowana, ale również świadomie dokumentowana i przedstawiana jako własne dziedzictwo.
Nie rozpoczęło się to w 1932 roku wraz z działalnością Jana z Domachowa Bzdęgi. Nazwa jest znacznie starsza, podobnie jak opisy stroju i zwyczajów. W Domachowie już od 1922 roku funkcjonowało Koło Śpiewacze „Cecylia”, choć nie było jeszcze zespołem folklorystycznym. Rok 1932, kiedy powstało Kółko Regionalne, był raczej momentem przejścia od praktyk istniejących w rodzinach i wsi do świadomej organizacji regionalnej.[16]
Największy przełom nastąpił w latach 1934–1936.
Do Domachowa i okolicy przyjechali badacze. Melodie utrwalano na fonografie. O Biskupiźnie pisała prasa. W 1934 roku nadawano radiową audycję „Na weselu w Domachowie”. Fotografowano muzykantów i obrzędy. W 1936 roku nakręcono kronikarski materiał filmowy „Dożynki na Biskupiźnie w Poznańskim”.[17]
Lokalna praktyka po raz pierwszy zaczęła istnieć równolegle w kilku światach:
we wsi, w zapisie naukowym, w prasie, w radiu, na fotografii i na filmie.
Jan Bzdęga nie stworzył Biskupizny. Odegrał jednak ogromną rolę w wyborze, opisywaniu, porządkowaniu i prezentowaniu jej elementów.
To właśnie wtedy żywa kultura zaczęła przechodzić również w kanon regionalny.
Paradoks: nowoczesność pomogła tradycji przetrwać
Łatwo byłoby opowiedzieć XX wiek jako walkę tradycji z nowoczesnością.
Źródła pokazują coś ciekawszego.
W okresie, w którym dokumentowano stroje, dudy i wesela, Krobia i okoliczne wsie korzystały z kolei, autobusów, bankowości spółdzielczej, handlu, nowoczesnego przemysłu spożywczego, radia i prasy.
Biskupizna nie została więc zakonserwowana dlatego, że świat o niej zapomniał.
Przeciwnie: weszła w nowoczesność i nauczyła się używać jej narzędzi do opowiadania o sobie.
Fonograf mógł utrwalić melodię, która wcześniej istniała tylko tak długo, jak długo ktoś potrafił ją zagrać.
Fotografia utrwalała strój.
Radio wyprowadzało lokalną muzykę poza wieś.
Film pozwalał odtworzyć cały obrzęd.
Prasa nadawała zwyczajom nazwę i kontekst.
To, co mogło zaniknąć jako codzienna praktyka, otrzymywało drugie życie jako świadomie przekazywany repertuar.
Od praktyki do widowiska – i z powrotem
Po II wojnie światowej ten proces przyspieszył.
Dobrym przykładem jest Wesele w Krobi Starej. Film Wytwórni Filmów Oświatowych z 1970 roku nie był przypadkowym zapisem rzeczywistego wesela. Był świadomie przygotowanym odtworzeniem dawnego obyczaju. Najwcześniejsza dotąd zlokalizowana emisja telewizyjna filmu pochodzi z 8 stycznia 1972 roku.[18]
W podobnym czasie ukształtował się stały Biskupiański Zespół Folklorystyczny. Źródła wskazują raczej na proces obejmujący lata 1972–1973 niż na jedną magiczną datę „powstania”. Zespół stał się kolejnym mechanizmem przekazywania stroju, muzyki, tańca i obrzędu w sytuacji, gdy ich pierwotne funkcje społeczne stopniowo się zmieniały.[19]
Nie oznacza to, że kultura sceniczna była „fałszywa”.
Folkloryzm jest zmianą funkcji, niekoniecznie zerwaniem pamięci.
Wesele, którego nie organizuje się już według dawnego scenariusza w każdej rodzinie, może być odtwarzane jako widowisko. Strój, którego nie nosi się codziennie, może pozostać niezwykle ważnym znakiem przynależności. Taniec wykonywany na scenie nadal może być przekazywany przez mieszkańców własnym dzieciom.
Tradycja nie musi pozostawać niezmienna, aby zachować ciągłość.
W 2016 roku historia zatoczyła koło
5 grudnia 2016 roku „Tradycje kulturowe Biskupizny” zostały wpisane na polską Krajową Listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego.[20]
Warto używać tu właściwego określenia. Nie jest to wpis Biskupizny na międzynarodową Listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Krajowa Lista jest polskim instrumentem ochrony dziedzictwa związanym z realizacją konwencji UNESCO z 2003 roku.
Ale symbolicznie wydarzenie jest niezwykle interesujące.
Przez stulecia słowo „biskupizna” mogło oznaczać coś należącego do biskupa.
W XIX wieku „krobska biskupizna” stawała się nazwą miejsca i ludzi.
Później Biskupizna stała się nazwą kultury.
A w XXI wieku kultura ta została oficjalnie uznana za niematerialne dziedzictwo wspólnoty.
To długa droga jednego słowa – od prawa własności do tożsamości.
Dlaczego więc właśnie tutaj?
Nie ma jednego dokumentu, który wyjaśnia narodziny Biskupizny.
Nie ma jednego momentu, w którym mieszkańcy kilkunastu wsi postanowili stać się Biskupianami.
Nie ma też jednej cechy – stroju, dud, gwary czy tańca – której samo występowanie wyjaśniałoby fenomen regionu.
Najbardziej prawdopodobny jest mechanizm kumulacyjny.
Najpierw przez stulecia istniała wspólna przestrzeń gospodarcza skupiona wokół Krobi. Nie stworzyła ona automatycznie folkloru, ale przyzwyczajała kolejne pokolenia mieszkańców do funkcjonowania w gęstej lokalnej sieci.
Po przejściu spod własności biskupiej pod administrację państwową sieć ta nie została całkowicie zerwana.
W pierwszej połowie XIX wieku regulacja stosunków agrarnych nie dała Biskupiźnie jednoznacznej przewagi nad wszystkimi sąsiadami, lecz w części wsi ustabilizowała stosunkowo silne gospodarstwa.
Gospodarstwo dawało status.
Status potrzebował widocznych znaków.
Takimi znakami mogły stawać się strój, skala wesela, muzyka i obrzęd.
Krobia zapewniała rynek, warsztat krawiecki, materiały, rzemieślników i kontakt ze światem poza wsią.
Rodziny przekazywały gospodarstwa i praktyki kolejnym pokoleniom – choć rzeczywistą skalę zamknięcia lokalnego rynku małżeńskiego trzeba jeszcze policzyć.
W XIX wieku istniejąca odrębność była już na tyle wyraźna, że otrzymała własną nazwę.
W XX wieku regionaliści, etnografowie, muzykolodzy, prasa, radio i film zaczęli ją dokumentować i porządkować.
Wreszcie mieszkańcy zaczęli świadomie przekazywać nie tylko same praktyki, ale również wiedzę, że są one biskupiańskie.
I być może właśnie ten ostatni element jest najważniejszy.
Biskupizna przetrwała nie dlatego, że przez stulecia nic się w niej nie zmieniało.
Przetrwała dlatego, że kolejne pokolenia potrafiły zmieniać formę swojej kultury, nie tracąc przekonania, że jest ona ich własna.
Przypisy
- Jan Tucholczyk (Joannes Cervus Tucholiensis), Farraginis actionum iuris civilis et provincialis Saxonici, municipalisque Maydeburgensis et iuris Polonici libri septem, wyd. 1540, Liber Sextus, fol. 262r: glosa „Biskupizna” przy haśle Cathedraticum; por. Samuel Bogumił Linde, Słownik języka polskiego, t. I, Warszawa 1807, hasło „BISKUPIZNA”. W obu przypadkach chodzi o historię leksemu, nie o krobską nazwę regionalną.
- Edmund Bojanowski, „Do malowniczej podróży po Wielko-Polsce. Gostyń i jego okolica”, Przyjaciel Ludu, R. V, nr 27, Leszno, 5 I 1839, s. 210–212, zwł. s. 211. W pierwodruku: „kmieci z krobskiej biskupizny”. Materiały rękopiśmienne Bojanowskiego zawierają także formy „ku krobskiej Biskupiźnie”, „z krobskiej Biskupizny” oraz etnonim „biskupianami”; dokładnego datowania „Majówki” nie należy obecnie przesądzać.
- Oskar Kolberg, Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce, seria X: Wielkie Księstwo Poznańskie, cz. II, Kraków 1876, s. 156: „Potarzyca. Posądowo. Sulkowice (i Biskupizna)” bezpośrednio nad opisem stroju.
- Ziemia Gostyńska. Miesięcznik krajoznawczy pow. gostyńskiego, nr 2, 22 V 1926, s. 1: określenie „strój Biskupizny krobskiej”. W tym samym numerze odrębnie użyto historycznego określenia „klucz krobski” dóbr biskupstwa, co dodatkowo pokazuje rozdzielenie znaczenia własnościowego i kulturowego.
- Edmund Długopolski (wyd.), „Inwentarz dóbr i dochodów biskupów poznańskich z r. 1564”, Archiwum Komisji Historycznej, t. XV, 1939, s. 267–348, część Clavis Crobensis.
- Walerian Sobisiak, Rozwój latyfundium biskupstwa poznańskiego w XVI–XVIII wieku, Poznań 1960, szczególnie s. 53–56; Archiwum Archidiecezjalne w Poznaniu, rewizje dóbr biskupich, m.in. CP 126 (1664), CP 131 (1691) i CP 153 (1793). Materiał nie pozwala sprowadzić dziejów klucza do prostego modelu „wolnych i zamożnych chłopów”; pokazuje zmienne powinności, folwarki, czynsze i robocizny.
- Archiwum Państwowe w Poznaniu, materiały administracji południowopruskiej i późniejszej administracji domenalnej dotyczące dóbr kościelnych i urzędu domenalnego w Krobi; dla mechanizmu przejmowania dóbr szczególne znaczenie mają akty z 1796 r. dotyczące Einziehung/Besitznahme dóbr kościelnych. Materiał dotyczący dzierżawcy Michała Krynkowskiego pokazuje również elementy ciągłości gospodarczej przez zmianę właściciela.
- Krzysztof Wiejak, Grabonoskie Zapiski Regionalne, nr 4, 1994, s. 57–68; ponadto recesy regulacyjne i separacyjne: APP, m.in.
53/317/0/7/recesy 44(Posadowo),recesy 45(Pudliszki),recesy 59(Sułkowice), oraz materiały WTG „Gniazdo” dla Drzęczewa, Sarbinowa, Siedlca, Pudliszek i Rębowa. Pełny test porównawczy 4+4 odrzuca prostą hipotezę o chronologicznej przewadze domeny, natomiast wspiera klasowo – bez uniwersalizacji – tezę o większych nadziałach części odpowiadających sobie kategorii gospodarstw. - WTG „Gniazdo”, Domachowo, jednostka 403, Rezess in der Sache betreffend die Regulirung der gutsherrlichen und bäuerlichen Verhältnisse von Domachowo; APP
53/317/0/7/recesy 16: rozpoczęcie postępowania 7 III 1826, Vollzogen 9 XII 1833, Bestätigt 4 IV 1834. Należy odróżniać formalne wykonanie recesu od pełnego praktycznego wdrożenia wszystkich jego skutków. - Jan z Domachowa Bzdęga, Biskupianie, Kościan 1936, zwłaszcza partie dotyczące śrendzin i wesela; Adam Glapa, Strój dzierżacki, Atlas Polskich Strojów Ludowych, cz. II: Wielkopolska, z. 2, Poznań 1953; Leon Nowak, „Zwyczaje i obyczaje w Pudliszkach”, Kronika Gostyńska, t. VIII, nr 8, 1 VIII 1937, s. 121–124. Źródła wspierają jakościowo związek statusu majątkowego ze skalą wesela i materialnością stroju, lecz nie dowodzą jednolitej zamożności wszystkich mieszkańców Biskupizny.
- Adam Glapa, Strój dzierżacki, Poznań 1953, szczególnie rozdział dotyczący wytwórców i materiałów; Archiwum Państwowe w Poznaniu,
53/1332/0 — Cechy miasta Krobia,53/1332/1 — Cech krawców, 1696–1940, 23 jednostki; Paweł Teodor Szulc, tekst o dziejach cechu krawieckiego w Krobi, Kronika Gostyńska, 1 XII 1929. - Franciszka Mendyczanka, „Wesele Biskupiańskie”, Kronika Gostyńska 1931, nr 4–5, s. 78–82, 91–96; Jadwiga Pietruszyńska, Dudy wielkopolskie, Poznań 1936; Władysław Stachowski, „Wiwat na Biskupiźnie. Na dożynkach w Domachowie”, Ilustracja Polska, nr 36, 9 IX 1934. Pietruszyńska ujmuje miejscową praktykę w szerszym „typie gostyńskim”, dlatego dud i pary dudy–skrzypce nie należy uważać za element wyłącznie biskupiański.
- Jan z Domachowa Bzdęga, Biskupianie, 1936; por. regionalne materiały porównawcze dotyczące podkoziołka oraz obrzędowości rodzinnej. Źródła wskazują, że lokalna swoistość często dotyczyła wariantu, repertuaru i funkcji praktyki, a nie jej absolutnej nieobecności poza Biskupizną.
- Jan z Domachowa Bzdęga, Biskupianie, 1936, partie dotyczące zasięgu Biskupizny i poszczególnych miejscowości. Historyczny zasięg dóbr biskupich, późniejszy zasięg praktyk kulturowych i współczesna lista miejscowości Biskupizny nie są kategoriami tożsamymi.
- Poznan Project, indeksy małżeństw katolickich parafii Krobia i Domachowo; audyt korpusu badawczego: Krobia 1800–1814 i 1817–1899 – 4128 małżeństw, Domachowo 1800–1899 – 1286, łącznie 5414. Liczb tych nie należy utożsamiać z wynikiem testu endogamii; konieczna jest dopiero ekstrakcja i normalizacja pochodzenia małżonków.
- Tadeusz Tyrzyk, Działalność zespołów folklorystycznych z Domachowa w latach 1919–1976, praca magisterska, AWF Poznań 1977; materiały międzywojenne dotyczące Koła Śpiewaczego „Cecylia” i Kółka Regionalnego w Domachowie. Rok 1932 oznacza instytucjonalizację świadomego regionalizmu, nie początek Biskupizny.
- Bożena Czyżykowska, „Z fonografem na wesele do Domachowa”, Kurier Poznański, R. 29, nr 249, 7 VI 1934, s. 8–9; program Radiostacji Warszawskiej z 25 XI 1934: „Na weselu w Domachowie”; Filmoteka Narodowa, Polska Agencja Telegraficzna,
MF.1239, Dożynki na Biskupiźnie w Poznańskim, zdjęcia z Domachowa, 1936; por. także Pietruszyńska, Dudy wielkopolskie, 1936. - Wytwórnia Filmów Oświatowych, Wesele w Krobi Starej, 1970, realizacja Kazimierz Mucha; „Głos Wielkopolski”, 23 V 1970, „Film ocali biskupińskie wesele”; program telewizyjny z 8 I 1972 dokumentujący najwcześniejszą dotąd zlokalizowaną emisję TV filmu.
- Tadeusz Tyrzyk, Działalność zespołów folklorystycznych z Domachowa w latach 1919–1976, 1977; materiały dotyczące organizowania zespołu przy KGW w latach 1972–1973. Różne daty odnoszą się do różnych etapów – inicjatywy, organizacji grupy, prób i pierwszych występów – dlatego nie należy redukować genezy BZF do jednego dnia.
- Narodowy Instytut Dziedzictwa, Krajowa Lista niematerialnego dziedzictwa kulturowego, hasło „Tradycje kulturowe Biskupizny”, wpis z 5 XII 2016. Krajowa Lista jest instrumentem krajowym wdrażania Konwencji UNESCO z 2003 r.; wpis nie jest równoznaczny z umieszczeniem Biskupizny na międzynarodowej Liście reprezentatywnej niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości.
